Akademia zaczyna wyglądać podobnie do kościoła: jak potrzeba odpowiedzi szkodzi psychologii

Jako akademicka psychologia kobiet znalazłam się na grupie na Facebooku o nazwie „Academic Mamas” - grupie obejmującej dziesiątki tysięcy kobiet-naukowców (zarówno matek, jak i matek), z których większość zajmuje stanowiska kierownicze na najlepszych uniwersytetach R1 w Stany Zjednoczone. Ostatnio miałem w grupie „kłótnię” w grupie. Ta sprzeczka dotyczyła korzyści ostrzeżeń wyzwalających - zamieściłem komentarz odnoszący się do problemów związanych z tworzeniem kultury terapii, pomysłem, z którym pierwszy raz się spotkałem, czytając pracę socjologa Franka Furediego. Furedi i inni argumentowali, że ostrzeżenia o wyzwalaniu promują zbyt duży nacisk na kruchość naszego zdrowia psychicznego i tworzą narrację, która ostatecznie podważa odporność. Ostrzeżenia wyzwalające mogą automatycznie skupiać naszą uwagę na traumie i negatywnych uczuciach, podczas gdy sama treść niekoniecznie tak zrobiła. I ogólnie, kultura terapii może być szkodliwa, ponieważ zwiększona uwaga na nasze wewnętrzne stany mentalne i emocjonalne faktycznie stwarza większe możliwości niedostosowania, biorąc pod uwagę, że nasze stany psychiczne i emocjonalne są zawsze w ruchu - coś tak prostego jak chwila niewyjaśnionego smutku, gdy nadmiernie się na nie troszczysz może być błędnie zidentyfikowany jako oznaka depresji. Chociaż wiem, że pogląd ten jest raczej niepopularny wśród moich demografów (kobiet-liberalnych naukowców), byłem zaskoczony obroną ostrzeżeń przez wyzwalaczy. Argumentowali, że wiemy, że ostrzeżenia uruchamiające są pożyteczne, że nauka udowodniła, że ​​jest to faktem, a zatem wszelki sprzeciw wobec tego stanowiska był heretycki.

Podobnie jak w szerszym świecie akademickim, wielu naukowców w tej grupie broniło swoich stanowisk jako mających rację i faktów, ponieważ „dowody mówią”. Jedna z kobiet napisała, że ​​powinniśmy być nietolerancyjni wobec stanowisk, o których wiemy, że są złe, ponieważ w końcu jesteśmy naukowcami - niektóre pomysły są po prostu złe, a zatem szkodliwe, kiedy są promowane. Prawda jest jednak taka, że ​​chociaż niektóre dowody sugerują, że ostrzeżenia uruchamiające są pomocne, inne dowody sugerują, że ostrzeżenia uruchamiające nie są pomocne. Powinno to nas przynajmniej zakwestionować, jaką rolę mogą odgrywać dowody, aby uzasadnić użycie ostrzeżeń wyzwalających i regulować twórczy materiał ze względu na emocje, które może wywoływać na widowni.

Dogmat stojący za „dowodami”

Myślę, że zbyt powszechne stało się przekonanie, że dowody są synonimem faktów, a bycie po stronie nauki przybliża cię do niezbywalnej prawdy. Jeśli w poprzednim zdaniu zastąpisz „dowód” „słowem Bożym”, a „naukę” „Kościołem”, to byłaby to bardzo znajoma narracja historyczna, nad którą bardzo ciężko pracowaliśmy, aby uciec.

Niewątpliwie podejście oparte na nauce i dowodach przyniosło zmieniające życie ulepszenia, takie jak antybiotyki, ale to nie znaczy, że dowody mogą nam wszystko powiedzieć i mogą zastąpić wszelkie rozumowanie. Rozważmy możliwość, że tak wiele wspólnego z ideologią polityczną, ludzkim zachowaniem i światem społecznym może nie być tak uczciwą grą, jak nam się wydaje, dla tego sztywnego, szukającego prawdy podejścia do zrozumienia. Częściowo dzieje się tak dlatego, że często istnieją dowody po obu stronach argumentu. Tak jest prawie zawsze w psychologii, ponieważ dowody zależą od teoretycznych podstaw, z których podchodzisz do pytania badawczego, a teoria wskazuje w wielu różnych kierunkach i wywodzi się z wielu różnych podstaw ideologicznych.

Misja rozpoznawcza w psychologii

Niedawno psychologia jako dziedzina znalazła się pod ostrzałem z powodu braku powielania wielu szeroko opublikowanych i opublikowanych badań naukowych. Jedno z najbardziej znanych badań psychologicznych i najczęściej oglądanych Ted Talków wszech czasów, pozowanie mocy Amy Cuddy, jest tylko jednym z przykładów badań o szerokim wpływie, które okazują się nierealne. Wiele badań psychologii społecznej jest obecnie postrzeganych jako fałszywe lub co najmniej wątpliwe. Jest wiele pytań, dlaczego tak się stało - wiele osób wskazało na złą metodologię lub niechlujne i nienaukowe podejście do analizy danych. Ale prawda jest taka, że ​​nie wszystkie badania, które zostały poddane kontroli, są po prostu przypadkiem złej nauki. Wiele z tych niepowodzeń w powielaniu wskazuje na znacznie większy i bardziej niepokojący problem - psychologia zgubiła się w próbie szukania odpowiedzi zamiast zadawania pytań.

Trudno jest znaleźć jedną odpowiedź na pytanie o bardziej obiektywną naturę naszego świata fizycznego lub naturalnego, takiego jak ludzkie ciało lub choroba - często istnieją spory wokół teorii i interpretacji dowodów. Ale nie można uzyskać jednej odpowiedzi, mając do czynienia z niezwykle zmienną i subiektywną naturą naszej ludzkości. Psychologia może dostarczyć wielu różnych odpowiedzi na różne pytania, ale biorąc pod uwagę materiał (ludzkie zachowanie i doświadczenie), zawsze powinniśmy być sceptyczni i oczekiwać, że różne odpowiedzi mogą być istotne w różnych momentach. Co myślimy i dlaczego, jak się zachowujemy iz jakich powodów są to pytania, które nękają filozofów od stuleci.

Zapomnienie, co tak naprawdę oznaczało pozostawienie kościoła

Historycznie, pozostawienie sztywnego myślenia o kościele oznaczało swobodę badania pytań i obserwowania świata w celu uzyskania wielu różnych wyjaśnień. Gdzieś z kolei współczesna psychologia przestała zadawać pytania i zaczęła obronnie próbować odpowiadać na pytania, starając się nie być nauką miękką. Teraz bierzemy złożoność ludzkich myśli i zachowań i sprowadzamy je do mierzalnych i kontrolowalnych zmiennych w imię nauki, aby uzyskać wyniki, które mogą być dalekie od tego, co zamierzamy zrozumieć, ponieważ religia jest wyjaśnieniem naszego istnienia. To sprawia, że ​​nic dziwnego, że jesteśmy w kryzysie, nie przedstawiając znaczących i powtarzalnych ustaleń. Podobnie jak w kłótni z grupą naukowców, psychologia szuka prawd, które nie istnieją w sensie obiektywnym, ponieważ sposób, w jaki rozumiemy siebie i nasze istnienie, zawsze rozgrywa się na większym, plastycznym tle naszych ciągle zmieniających się świat społeczno-polityczny i kulturalny oraz nasza podmiotowość.

Nie ma absolutnych prawd na temat ostrzeżeń wyzwalających, podobnie jak każdy inny aspekt naszej psychologii. Istnieją argumenty - argumenty, które należy wysuwać ze zrozumieniem, że możemy osiągnąć jedną prawdę w pewnym momencie naszej ludzkiej historii, tylko po to, aby zastąpić ją zupełnie inną prawdą w innym punkcie. Prawda jest tworzona przez nas, nie znajduje się poza nami w jakimś miejscu, które zawiera obiektywne fakty o świecie - jesteśmy prawdą, ponieważ jesteśmy twórcami znaczenia, a my stale organizujemy i negocjujemy, co jest, a co nie jest prawdą dla nas. To zaczyna brzmieć bardzo podobnie do tego, co mają bóstwa - ta wszechwiedząca prawda, do której zwykli śmiertelnicy muszą próbować dotrzeć poprzez swoje posłuszeństwo i służebność Kościołowi. Możemy zdecydować, co jest dobre, a co złe, co ważne, a co nieważne, i robimy to, wygrywając spór. Badania mogą nas poprowadzić dalej, jeśli przestaniemy tracić z oczu to, co naprawdę oznaczają nasze odkrycia - oznaczają, że coś się stało z określonym parametrem lub zestawem warunków. Nie dają nam uniwersalnego, niezależnego od naszego istnienia dostępu do czegoś, co ostatecznie jest realne. Kwestionowanie, kłótnie i teoretyzowanie są wystarczająco prawdziwymi zajęciami, a jeśli jesteśmy rozsądni, że odpowiedź, którą możemy znaleźć, jest zawsze tak prawdziwa, jak tylko potrafimy zrozumieć, co jest w danym czasie i kontekście, to nie musimy się bronić staraj się być czymś, czym nie jesteśmy.

o autorze

Ten post został napisany przez Ninę Powell. Nina jest wydziałem psychologii na National University of Singapore (NUS) i Yale-NUS. Jej praca obejmuje teoretyczne i empiryczne badania moralności i etyki, natury świadomości i rozwoju człowieka. Jest współzałożycielką Cognitive Handshakes.